Dzisiaj będę pisać o... wczoraj ; 3... czyli o wczorajszym dniu.
Rano pojechałam kupić kartki do ksero i prezent dla mamy,która ma dziś (3 maja ) urodziny.Kupiłam jej zestaw kosmetyków Dove za 30 zł..:) I kwiaty z ogródka ;D
W południe zostałam u cioci i kuzynek na cały dzień (12:30-17:00 )
A wieczorem pojechałam na rowery. I tu zaczyna się historia.
A więc tak:
Pojechałam na rowerze z siostrą a mama i tata biegli...
Mieliśmy jechać tylko około 1 km. Ale pojechaliśmy do cioci około 4 km. Tam było fajnie...Zmęczeni odpoczywaliśmy.
Kiedy wyjechaliśmy do domu (około 21:30) zaczął padać deszcz..Najpierw mgiełka a potem dość duży deszcz. Było strasznie ciemno a lampy te koło drogi nie świeciły...Te świecące lampy było widać...Jechałam i jechałam,ta droga była niekończąca się...(przynajmniej tak mi się wydawało). Nic nie widząc kilka razy wjechałam krawężnik, ale nie przewróciłam się. Widziałam tylko troszkę drogi od światła w rowerze. Ciągle pedałowałam ... Wreszcie zobaczyłam pierwsze domy. Poczułam radość(nie wiem czemu)...Zaraz zaczęły się lampy:) Ucieszyłam się. Nie długo potem zobaczyłam tabliczkę z napisem mojej miejscowości. Od tąd jechałam z takim uśmiechem.
Do domu było nie daleko. Dotknęłam moich spodni, były całe mokre. Wreszcie zobaczyłam mój dom, mój kochany dom !!!
Cieszyłam się jak nienormalna.Umyłam się...Zaraz dojechała moja siostra równie mokra jak ja...Potem rodzice, najmniej mokrzy...Zasnęłam po 1:00...
Do dzisiaj mam przed oczami ten dzień..Powiedziałam:
"NIGDY WIĘCEJ !"
Tym kończę, wasza Tusia <33

Fajny blog, początki zawsze są trudne ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie, jeśli Ci się spodoba to zapraszam do obserwacji oraz do komentarza bo motywuje ;)
nikola-nikolaa.blogspot.com